Sobota nad wodą ma jedną przewagę nad resztą tygodnia — niczego od Ciebie nie chce.
Nie ma tu planu, nie ma „zaraz”, nie ma „jeszcze tylko to”. Siadasz, patrzysz przed siebie i nagle okazuje się, że to wystarczy. Woda robi swoje, ludzie gdzieś są, ale nie za blisko. Chwila spokoju na Skałce w Świętochłowicach. Słońce świeci niezbyt mocno, ale wystarczająco i fajnie odbija się w wodzie.
To nie jest moment, który się opowiada sam. To taki moment, który się po prostu wydarza i znika. I dobrze, że znika — bo dzięki temu wiesz, że nie da się go zaplanować. Można go tylko trafić.
A czasem trafia się też detal, który do tego pasuje — jak to Raciborskie Klasyczne stojące na stole, trochę w słońcu, trochę w cieniu; nie jako główny bohater, tylko element całej sceny, dokładnie taki, jak lubię opisywać na kiperzy.pl — bez przesady, bez zachwytu na siłę, po prostu tak, jak jest.


Dodaj komentarz